sobota, 14 grudnia 2013

Czy oczy mogą kłamać? - cz.II

Ostatni post o przemianach tryptofanu w melatoninę oraz spotkanie na meczu koszykówki mojego młodszego kolegi chorującego na pierwotnie-postępującą (autor bloga: przemowoj.blogspot.com) postać stwardnienia rozsianego skierowały mnie ponownie w kierunku aspektu okulistycznego choroby (pierwszy post: Czy oczy mogą kłamać? Styczeń 2013).
Oczy nie są typowym narządem zewnętrznym w stosunku do mózgu, jak np. wątroba. Powstały na drodze ewolucji jako wypustki mózgu (coś jak rogi ślimaka). Nerw wzrokowy z innymi nerwami wspólną ma tylko nazwę. W rzeczywistości jest to wypustka komórek nerwowych mózgu otoczona oponami mózgowymi. Można więc określić oczy jako jedyną znajdującą się na zewnętrznej powłoce ciała część mózgu. Wstęp ten jest konieczny, żeby zrozumieć ścisłe połączenie zmian w oku ze zmianami w mózgu. Zmiany w oku powinniśmy więc traktować jako zmiany w mózgu.
Z wielu badań wynika stałe pogarszanie się stanu siatkówki oka w przebiegu SM, a stopień jej zniszczenia odpowiada stanowi niesprawności (i innych objawów). Bez względu więc na to, czy siatkówka oka jest przyczyną choroby, czy też jej skutkiem, jej  stan jest kluczowy dla przebiegu SM.
Specyficzny typ (haplotyp) genu kodującego receptor melatoniny (MLNR1B) w komórkach siatkówki oka jest powiązany z typem postępująco-nawracającym SM. Najprawdopodobniej haplotyp ten powoduje mniejszą czułość receptora na melatoninę, czyli efekt analogiczny do zbyt małej ilości melatoniny w oku. Ta druga cecha jest charakterystyczna dla opisanego w tym samym poście haplotypu genu kodującego hydroksylazę tryptofanu 2 (TPH2). Ze względu na fakt, że enzym ten reguluje w dół aktywność szlaku melatoniny można przypuszczać, że haplotyp specyficzny dla postaci wtórnie-nawracającej SM charakteryzuje się nadekspresją (czyli nadmiernym działaniem obniżającym aktywność szlaku melatoniny).
Wracając do koszykówki, przyszła mi do głowy w trakcie meczu pewna hipoteza o istocie stwardnienia rozsianego. Rola melatoniny w oku jest nieistotna dla wyciągnięcia pewnych wniosków. Ponieważ jest to hormon wytwarzany w cyklu dobowym powiązanym z fazą ciemności, można uznać, że odpowiada za nocną regenerację siatkówki oka. Noc zresztą dla całego organizmu jest fazą regeneracji, trudno więc, żeby inaczej było w przypadku oczu. Słabsze oddziaływanie melatoniny na siatkówkę oka powoduje brak dostatecznej regeneracji siatkówki. W przypadku genetycznej "wady" receptora melatoniny typu B stan taki wydaje się poważniejszy niż w przypadku wady genu hydroksylazy tryptofanowej powodującej mniejszą ilość wytwarzanej melatoniny. Do wydania takiej tezy uprawnia fakt ciężkości typów SM charakterystycznych dla poszczególnych opisanych haplotypów. Mniej melatoniny w oku oznacza jednak częściową regenerację, w przeciwieństwie do niewrażliwości receptora na melatoninę. 
Można obrazowo określić, że w typie wtórnie-postępującym stwardnienia rozsianego oczy nie dosypiają, a w postaci pierowtnie-postępującej SM nigdy nie zasypiają. 
Leczenie postaci pierotnie-postępującej SM powinno więc opierać się na pobudzeniu receptora melatoniny w oku, a postaci wtórnie-postępującej na obniżeniu aktywności genu kodującego typ 2 hydroksylazy tryptofanowej.
Tymi sprawami zajmę się w kolejnych postach. Pozdrawiam Cię Przemku - trzymaj się prosto! Coś wymyślimy.

czwartek, 12 grudnia 2013

Tryptofan i SM - dwa szlaki - jedna choroba?

Po napisaniu wczorajszego posta przyszła mi do głowy myśl łącząca oba szlaki przemiany tryptofanu. Generalnie organizm jest zbudowany na zasadzie równowagi. Każdy proces przesuwający jakiś mechanizm w określonym kierunku zaburzającym tę równowagę (np. nasilający zapalenie), jednocześnie uruchamia mechanizmy skierowane w stronę przeciwną (hamującym zapalenie) i doprowadzające po pewnym czasie do powrotu do równowagi. Z dużym prawdopodobieństwem można więc przypuszczać, że podobnie jest w przypadku dwóch różnych szlaków przemian tryptofanu opisanych w poprzednich postach (szlak kinureninowy oraz szlak melatoniny). Dla zachowania homeostazy (równowagi) oba te szlaki muszą przebiegać ze stałym, proporcjonalnym natężeniem. Zakłócenia spowodowane wpływem jakichś długo działających czynników zewnętrznych lub też odmienną od normalnej ekspresją poszczególnych genów kodujących enzymy biorące udział w tych procesach metabolicznych mogą wpływać na budowanie nierównowagi obu szlaków. Prawdopodobnie, gdyby aktywne stwardnienie rozsiane zaczynało się w okresie dziecięcym, ewolucja wyeliminowałaby wadliwe geny. Niestety SM objawia się jakieś 10 lat po okresie dojrzewania, co uniemożliwiło ewolucji działanie. 
Jakie konsekwencje mają zakłócenia szlaku melatoniny (np. nieprawidłowy gen kodujący hydroksylazę tryptofanu z mniejszą niż konieczna wydajnością) dla szlaku kinureninowego? Powstawało by zbyt mało serotoniny i melatoniny, a nadwyżka tryptofanu przerabiana byłaby w kwas kinureninowy i chinolinowy (oraz antranilowy pobudzający receptory NMDA o czym nie pisałem w poście). Ten drugi proces zapewnia pewną równowagę wewnętrzną, pod warunkiem obecności witaminy B6 (neurotoksyczny kwas chinolinowy jest przerabiany częściowo w witaminę B3, a pozostała część jest równoważona przez działający neuroprotekcyjnie kwas kinureninowy).
Szlak kinureninowy zwiększa wydajność pod wpływem Interleukiny 18 wytwarzanej przez cytotoksyczne limfocyty T CD4(+). Limfocytów tych jest tym mniej, im więcej melatoniny pobudzającej grasicę do wytwarzanie limfocytów CD4 nie-cytotoksycznych. 
Widzę więc pewien związek polegający na kontroli wydajności szlaku kinureninowego przez szlak melatoninowy. Najprawdopodobniej mechanizmów wzajemnego wpływu obu procesów jest co najmniej kilka. Problemem dodatkowym w stwardnieniu rozsianym jest to, że z niewiadomych przyczyn dochodzi  u chorych do znacznie szybszego zwapnienia szyszynki w stosunku do osób zdrowych. Nawet jeśli oba procesy jako tako się kontrolują, z upływem lat i tak szlak kinureninowy zdobywa przewagę.
Nie wiem, czy zwróciliście uwagę czytając poprzedni post, że receptory melatoniny typu B (MLNBR) występują głównie w siatkówce oka. Melatonina w oku nie pochodzi z szyszynki - jest wytwarzana na miejscu (czyli w oku). Poszczególne typy receptora decydują (wg opisanych badań) o typie stwardnienia rozsianego (wtórnie postępujące i pierwotnie postępujące - to drugie znacząco gorsze). Problem w tym, że nauka nie bardzo wie czemu służy obecność melatoniny oraz jej receptorów w oku. Gdzieś tutaj leży granica dzisiejszej wiedzy. Wiadomo jednak z innych badań, że chorzy na SM mają zbyt cienką siatkówkę oka i stopień jej patologii jest wprost proporcjonalny do stopnia ciężkości choroby.
Czy szlak melatoniny można pobudzić tabletką melatoniny? Nie można. Trzeba zmusić organizm do jej wytwarzania. Moim zdaniem w pewnym stopniu mała dawka melatoniny może ograniczyć szlak kinureninowy. Muszę trochę o tym więcej poczytać.
Wszystkie dane z badań pochodzą ze strony Amerykańskiego Centrum Biotechnologii www.ncbi.nlm.nih.gov . Najlepsza rzecz jaka powstała w medycynie od czasu szczepionki Pasteura i wynalezienia antybiotyków to ten  portal. 

środa, 11 grudnia 2013

Tryptofan, serotonina i melatonina, czyli różne genetycznie formy SM

Drugim procesem zachodzącym w organizmie rozpoczynającym się od tryptofanu (czyli np. zjedzonej kanapki) jest szlak melatoniny. Tryptofan pod wpływem obecnego enzymu - hydroksylazy tryptofanowej (i następnie dekarboksylazy) zmienia się w serotoninę - ważny neuroprzekaźnik zwany hormonem szczęścia . Serotonina pod wpływem N-acetylotransferazy i ciemności przetwarzana jest w szyszynce w melatoninę. Wiele różnych badań pokazuje nieprawidłowości w zasobach serotoniny i melatoniny u osób chorych na SM. Poniżej badanie przeprowadzone na fińskich pacjentach. Jest to o tyle istotne, że Finlandia jest centrum stwardnienia rozsianego Europy Północnej. Centrum SM w Europie Południowej jest Sardynia. Obie te populacje chorych wykazują znaczne różnice w poziomach różnych hormonów i enzymów. SM jest inne na północy Europy i inne na południu. O tym jednak napiszę za czas jakiś.
Wracając do fińskiego badania - stwierdzono w nim kilka faktów, niezbicie moim zdaniem świadczących o ważnej roli szlaku melatoniny oraz siatkówki oka w patogenezie naszej choroby. Przebadano różne odmiany (czyli polimorfizmy) czterech pojedynczych genów (tzw. haplotypy) kodujących ważne dla szlaku melatoniny enzymy. Były to: hydroksylaza tryptofanu 1 i 2 (TPH1, TPH2), arylo alkiloaminę N-acetylotransferazy  (AANAT) oraz receptor melatoniny 1B (MTNR1B). Dla wyjaśnienia - TPH1 spotykana jest głównie w tkankach obwodowych, TPH2 - w neuronach serotoninergicznych mózgu, MTNR1B - w siatkówce oka (w mózgu występuje głównie typ A receptora). U pacjentów z postępującym SM stwierdzono nadreprezentację allelu T w genie kodującym TPH2 w stosunku do zdrowych (haplotyp G703T, rs4570625). Haplotyp tego genu w werji (rs4570625-rs10506645TT) łączył się z ciężką niepełnosprawnością w postaci pierwotnie postępującej SM. Inna wersja tego samego genu (rs4570625-rs10506645TC) chroniła przed niepełnosprawnością.

Gen receptora melatoniny MTNR1B u chorych występował w dwóch odmianach. Haplotyp rs10830963-rs4753426GC był typowy dla postaci wtórnie postępującej SM, zaś haplotyp  rs10830963-rs4753426GT  był typowy dla pierwotnie postępującego SM.
Oznaczenia cyfrowe są bez znaczenia - trzeba było je jakoś opisać. Widać jednak, że badając geny można określić ewentualny przebieg choroby. Można przebadać dzieci w rodzinach wysokiego ryzyka pod tym kątem. Można wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski i pomóc genetyce. Każda z odmian genu charakteryzuje się specyficzną ekspresją - można ją do pewnego stopnia zmienić lekami.
Jedno jest dla mnie pewne - stwardnienie rozsiane w niewielkim stopniu przypomina chorobę, o której możecie przeczytać w podręcznikach neurologii.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Jeść czy nie jeść w SM? Rola tryptofanu i peptydu GP-1 w stwardnieniu rozsianym, a także dlaczego należy spożywać witaminę B6

Dosyć popularne jest leczenie SM różnymi dietami. Generalnie kierunki tych kuracji są skierowane w kierunku glutenu i/lub węglowodanów lub też indywidualna dieta zostaje oparta o badania alergii pokarmowej u danej osoby. To ostatnie postępowanie jest moim zdaniem jak najbardziej wskazane, chociaż nie sądzę, że SM da się wyleczyć w taki sposób. Na pewno poprawi się samopoczucie chorego. Większość chorych odczuwa problemy gastryczne powodujące stosunkowo rzadkie wizyty w toalecie. 
Jaki jest hipotetyczny związek między spożywanym pokarmem, a stwardnieniem rozsianym? Istnieją moim zdaniem dwa podstawowe aspekty tej sprawy. Pierwszą jest szlak przemiany tryptofanu w organizmie, drugą - wytwarzanie peptydów jelitowych ważnych dla działania całego organizmu - w tym wypadku najprawdopodobniej glukagonopodobnego peptydu 1 (glucagon peptyd-like 1, czyli GP-1). Naukowcy podejrzewają istnienie związku między niektórymi chorobami neurologicznymi (SM, Alzheimer,Parkinson), a nieprawidłowym przebiegiem szlaku metabolicznego przemian tryptofanu w organizmie. Tryptofan jest powszechnie występującym  aminokwasem. Głównym jego źródłem w diecie są produkty zbożowe. Jego dostarczanie jest bardzo istotne dla układu nerwowego, ponieważ jest surowcem do produkcji serotoniny, melatoniny (wytwarzane w jednym szlaku metabolicznym) oraz szeregu związków powstających w wyniku tzw. szlaku kinureninowego. Można powiedzieć, że oba te szlaki metaboliczne współzawodniczą w pewien sposób o zasoby tryptofanu w organizmie.
Intensywność pracy szlaku kinureninowego zależy od poziomu enzymu o nazwie 2,3 -dioksygenaza indolowa. Jego obecność powoduje jednocześnie przemianę tryptofanu w dwa związki - kwas kinureninowy o właściwościach m.in. neuroprotekcyjnych (ochraniających komórki nerwowe) oraz kinureninę podlegającą dalszym przemianom, aż do powstania neurotoksycznego kwasu chinolinowego. W przypadku obecności w organizmie witaminy B6 podlega on dalszej przemianie w nikotynamid (czyli aktywną formę witaminy B3). Można więc założyć, że im wyższy (do pewnego stopnia) poziom witaminy B6, tym mniej szkodliwego kwasu chinolinowego. Teoretycznie, w przeciwieństwie do tryptofanu i kwasu kinureninowego, kwas chinolinowy nie jest w stanie przekroczyć bariery krew mózg, ale w przypadku SM bariera ta jest osłabiona wskutek braku anneksyny-1 w naczyniach krwionośnych mózgu. Poza tym kwas chinolinowy wytwarzany jest przez astrocyty i komórki gleju w mózgu z tryptofanu w analogicznym szlaku jak w reszcie organizmu.
Interesujące jest, że u chorych na SM stwierdzany jest wysoki poziom we krwi obwodowej pewnej cytokiny o nazwie IL-18. Udowodnione jest, że dzieje się tak wskutek aktywności limfocytów reaktywnych CD4(+). IL-18 powoduje wzrost wytwarzania zapalnego interferonu-Gamma oraz wzrost aktywności 2,3-dioksygenazy indolowej. Wskutek tego aktywność szlaku kinureninowego rośnie, prowadząc do zwiększenia produkcji neurotoksycznego kwasu chinolinowego (tym większej im mniej w organizmie witaminy B6). Wzrost aktywności tego procesu powoduje kolejny problem - wysokie zużycie zasobów tryptofanu i zbyt małą jego ilość dla produkcji dostatecznych ilości serotoniny i melatoniny.
Tutaj nasze rozważania zataczają krąg - aktywowane limfocyty CD4(+), jeśli jeszcze pamiętacie, pojawiły się już we wcześniejszym poście o grasicy i szyszynce w SM oraz o osadzaniu sodu w mózgach chorych na SM. Ilość ich jest tym większa, im mniejsza produkcja prawidłowych CD4 w grasicy i wyższy stan zapalny w organizmie. Produkcja limfocytów w grasicy maleje wraz z wiekiem, zależy też od zawartości melatoniny w organizmie (melatonina pobudza grasicę). Jeśli tryptofanu jest za mało dla produkcji serotoniny przerabianej w nocy na melatoninę (został zużyty w nadmiernie podkręconym szlaku kinureninowym), produkcja CD4 w grasicy jest zbyt mała i powstają aktywowane CD4(+) we krwi wskutek mechanizmu proliferacji. Pobudzają one powstawanie IL-18 i dodatkowo nakręcają zużycie tryptofanu w szlaku kinureninowym.
Jeśli ktoś jeszcze dotrwał do tego momentu, może zadać sobie pytanie: jeść tryptofan (czyli pieczywo), czy nie jeść? Moim zdaniem należy jeść pieczywo (niekoniecznie pszenne), spore ilości witaminy B6 (lub B-Complex), wieczorem małą dawkę melatoniny 3 mg (łatwo ją dobrać oceniając typy snów - za mało - brak snów, za dużo - sny nierzeczywiste ;)), leczyć przewlekłe stany zapalne (zęby, zatoki).
O drugim bohaterze serialu pt. Kuchnia SM, czyli żyjącym dwie minuty peptydzie GP-1 napiszę w kolejnym poście.

wtorek, 19 listopada 2013

Stwardnienie rozsiane - ogniska zapalne czy niesprawność - co leczyć?

Stwardnienie rozsiane jest chorobą pełną paradoksów, które powodują problem ze znalezieniem skutecznego leku (coś przecież powinno trafić się przypadkiem biorąc pod uwagę ilość dostępnych farmaceutyków). Badania przeprowadzone na małych grupach pokazują, że postępująca niesprawność nie jest w jakikolwiek sposób powiązana z ilością nowych ognisk zapalnych. Co więcej, na podstawie wyników badań dotyczących roli tlenku azotu w SM, można wysnuć wniosek, że te dwa objawy stoją ze sobą w sprzeczności. Badanie to wykazało, że im więcej naczynio-rozszerzającego tlenku azotu, tym więcej ognisk zapalnych, a im tej substancji mniej, tym większy postęp niepełnosprawności. Prosto mówiąc, im więcej nowych dziur w Waszych mózgach, tym mniejsza strata sprawności. Nasilenie objawów świadczy o tym, że nowe ogniska raczej nie powstają.
Lekarze leczący tę chorobę kiedyś zrozumieją, że należy wybrać kierunek leczenia (sprawność albo ogniska zapalne). Niestety dzisiaj jest tak, że miarą skuteczności leczenia jest liczba nowych ognisk zapalnych w mózgu. Nieważne, że chory siada na wózek, ważne, że bez dziur w mózgu. Najskuteczniejsze teoretycznie leki w prosty sposób do tego prowadzące to inhibitory syntazy tlenku azotu, używane na szczęście wyłącznie w badaniach i niedostępne na rynku. Zresztą wprowadzenie tego typu leków najprawdopodobniej spowodowałoby powstanie nowego typu ubytków w mózgu - prawdziwych dziur (obszarów zniszczonych wskutek niedotlenienia tkanki).
Wiele wskazuje na to, że nadmierne zwężenie naczyń krwionośnych w mózgu spowodowane nadprodukcją endoteliny śródbłonkowej wynika z patologicznego stanu śródbłonka przepuszczającego na zewnątrz naczyń elementy morfotyczne krwi. Reakcją na nieszczelny śródbłonek jest powstanie lokalnego stanu zapalnego, produkcja endoteliny i w efekcie zwężenie naczyń. Powoduje to problem z niedotlenieniem tkanki mózgowej i patologicznym zachowaniem komórek mózgu (neuronów, astrocytów, mikrogleju i oligodendrocytów) i wywołaniem kaskady szeregu procesów prowadzących do demielinizacji. Oligodendrocyty są najmniej odpornym elementem mózgowych puzzli więc giną jako pierwsze i nie są w stanie rozpocząć akcji remielinizacji z powodu niebytu ;-).
W razie zwężenia naczyń kontrakcję podejmuje tlenek azotu (strumień krwi przyspiesza wskutek zwężenia światła naczyń) i poszerza naczynia. Tlenu wraz z krwią dopływa więcej i niedotlenienie słabnie, ale wzrasta przepuszczalność ścian tętniczek i żył i więcej "śmieci" przedostaje się do przestrzeni okołonaczyniowej i wywołuje stan zapalny w tkance mózgowej.
Wspominałem niedawno w jednym z poprzednich postów o stwierdzeniu w badaniach osób z SM braku pewnego białka normalnie występującego w śródbłonku - anneksyny 1. Białko to uszczelnia śródbłonek w mózgu i rdzeniu pozwalając na stworzenie ścisłych połączeń komórek śródbłonka będąc kluczowym dla zachowania szczelności bariery krew-mózg (krew-rdzeń kręgowy). Przyczyna braku aneksyny 1 w naczyniach osób z SM jest nieznana. 
Wiedza ta pozwoliłaby na wprowadzenie leku pobudzającego geny odpowiedzialne za produkcję (ekspresję) tego aminokwasu. Niestety dopóki nie spowoduje się powrotu aneksyny 1 do śródbłonka naczyniowego, dopóty względną szczelność naczyń można osiągnąć tylko zwężając naczynia lub podając środki uniemożliwiające adhezję leukocytów przez śródbłonek (Tysabri). Można jedynie dostarczać półproduktów aneksyny licząc, że jej produkcja wzrośnie (naukowcy w badaniach wykorzystują maślan butylu - dostępny w niektórych suplementach). Prawdopodobnie jednak jest jakiś mechanizm blokujący geny aneksyny. 
Moim zdaniem nie ma potrzeby walki z liczbą ognisk zapalnych i należy skupić się na dotlenieniu mózgu oraz zmniejszeniu zapalenia naczyń. Mój przykład pokazuje, że nawet bardzo duża liczba ognisk nie stanowi problemu w życiu. Miarą skuteczności leczenia stwardnienia rozsianego powinna być skala niesprawności, a nie wyniki rezonansu magnetycznego mózgu.

czwartek, 7 listopada 2013

CCSVI czy raczej CCSAI?

Chronic Cerebro Spinal Venous Insufficiency - to określenie działa jak płachta na byka na każdego neurologa i innych wyznawców interferonu Beta. Niewydolność odpływu żylnego z mózgu stwierdzana jest u większości osób z SM, ale niewiele mniej osób zdrowych ma podobną przypadłość. Niektórym chorym zabiegi udrażniania żył znacząco pomogły (w tym mi), większości wcale, a części pogorszyły. Badania pilotażowe raczej nie potwierdzają skuteczności tych zabiegów, co spowoduje wkrótce bankructwo firm te zabiegi wykonujących. Problemem podstawowym jest moim zdaniem to, że za podstawowy dowód na skuteczność/nieskuteczność badanej metody służy liczba nowych ognisk w mózgach osób chorych, pomimo, że z innych badań wynika, że problemy chorych z niesprawnością są całkowicie niezależne od liczby ognisk. 
Badania medyczne wskazują na bezsprzecznie niższą perfuzję mózgową osób chorych na stwardnienie rozsiane w porównaniu do osób zdrowych. Perfuzja mózgowa to nic innego niż napływ tętniczy krwi do mózgu. Tak więc ewidentne jest, że SM ma związek z pogorszonym krążeniem krwi w mózgu. Jednocześnie badania wzmiankowane w poprzednim akapicie nie pozwalają łączyć niższej perfuzji mózgowej z "przytkanym" odpływem. CCSVI powinno więc zostać przemianowane na CCSAI (Chronic Cerebro Spinal Arteries Insufficiency) i mocne dowody by się znalazły. Gorzej, że nie dałoby się robić żadnych skutecznych zabiegów na tętnicach. Co się dzieje w głowach osób z SM?
Badania opisywane już przeze mnie wykazały, że krążenie krwi w mózgach osób chorych powracało do normalnego poziomu (jak u osób zdrowych) po podaniu leku Bosentan blokującego receptory endoteliny-1 (endotelina-1 jest silnym czynnikiem kurczącym naczynia krwionośne). Wskazuje to na nadczynność endoteliny-1. Proces taki ma miejsce w dwóch przypadkach - niedotlenienia i/lub uszkodzenia śródbłonka naczyniowego (procesy zapalne). 
Dokładniejsza analiza wyników badań nad procesami zachodzącymi w naczyniach krwionośnych wskazuje na bezpośrednie współdziałanie endoteliny-1 (ET-1), fosfatydyloinozytolu (PtdIns, nadmiar stwierdzany u osób z SM) oraz kinazy Rho-A (in. ROCK). Dwie pierwsze substancje już opisywałem w poprzednich postach. Kinaza Rho pełni szereg funkcji w organizmie (poczytajcie na stronach wikipedia.org (Rho-associated protein kinase)).
W badaniu stwierdzono następujące zależności:
1. ET-1 powoduje zwiększenie aktywności kinazy Rho-A
2. Antagonista receptora A endoteliny - ET(A), czyli lek bosentan, usunął wpływ ET-1 na Rho-A, czyli aktywność Rho-A spadła
3. Antagonista fosfatydyloinozytolu tak samo jak bosentan zmniejszył aktywność Rho-A
4. Inhibitor kinazy Rho-A zmniejszył działanie ET-1
Wnioski z powyższych w świetle SM są następujące:
- czynniki pogarszające przepływ krwi w mózgu to endotelina-1, kinaza Rho-A, fosfatydyloinozytol
- leki likwidujące wpływ powyższych to: Bosentan, inhibitory Rho-A (Fasudil), inhibitory PtdIns.
Są to leki przyszłości na stwardnienie rozsiane.
C.D.N.

Melatonina - klucz do SM. Wnioski końcowe ?

Nie znalazłem w dziedzinie badań medycznych drugiej tak niejednoznacznej substancji jak melatonina. Przez część badaczy uważana jest za zaostrzającą działanie układu immunologicznego. Ten wniosek został poparty szeregiem badań. Druga grupa badaczy jest przeciwnego zdania - melatonina łagodzi działanie układu odpornościowego. Oczywiście przytaczają szereg badań na poparcie tej tezy. Trzecia grupa badaczy doszła do wniosku, że obie te grupy mają rację. Czasem zaostrza, a czasem łagodzi charakter układu immunologicznego, zależnie od stężenia w organizmie. Jej działanie jest korzystne w małych dawkach doprowadzających jej poziom do normalnego stanu fizjologicznego. Pozytywne skutki całkowicie zanikają przy wyższych dawkach. Tak się składa, że pierwsze kroki w kierunku samoleczenia skierowałem w kierunku melatoniny (kierowałem się jej silnym antyoksydacyjnym działaniem). Początkowo brałem dawkę 3 mg (nie odczułem jakiegokolwiek znaczącego działania poza trochę lepszym samopoczuciem i snem). Po tygodniu poszedłem na całość i zaordynowałem sobie 15 mg dwa razy dziennie. Czułem się źle i kurację porzuciłem (zamiast wrócić do małej dawki wieczorem, jak obecnie). 
Po przeczytaniu jakichś dwóch setek opisów badań medycznych nad działaniem melatoniny dochodzę do wniosku, że ten hormon wydzielany przez szyszynkę jest podstawowym czynnikiem decydującym o przebiegu SM. Wiadomo z badań, że zazwyczaj początek wystąpienia objawów stwardnienia rozsianego związany jest z nagłym spadkiem aktywności szyszynki i ilości wydzielanej melatoniny. Dzieci produkują tego hormonu mnóstwo, co pozwala im przetrwać do dorosłości pomimo braku efektywnego systemu immunologicznego. Pierwszy raptowny spadek aktywności szyszynki ma miejsce w trakcie pokwitania (właściwie to ten spadek decyduje o rozpoczęciu tego procesu). Wywołuje on SM tylko u małej części osób (tzw. SM młodzieńczy z wyjątkowo dużym spadkiem mel). Reszta doświadcza pierwszego rzutu choroby w momencie kolejnego silnego spadku poziomu wytwarzanej melatoniny (zwykle późnym latem) w wieku dwudziestu kilku lat. Poza sezonowym spadkiem poziomu tego hormonu dochodzi fakt fizjologicznego wapnienia szyszynki (być może też połykanie resztek pasty z fluorem), przebiegający znacznie szybciej u osób z SM. Moim zdaniem przyczyną szybkiego jej wapnienia jest nieprawidłowe jej ukształtowanie w końcowym okresie życia płodowego (analogicznie do siatkówki oczu wszystkich osób chorych na SM; oko i szyszynka mają bardzo podobną budowę). Dokładniej o tym pisałem kilka miesięcy temu. 
Czy SM jest spowodowane przez spadek poziomu melatoniny? Z pewnością nie, ale to melatonina chroni Was do tych dwudziestu kilku lat przed wystąpieniem objawów. Nosicie SM w sobie co najmniej od piętnastego roku życia i to własciwy poziom hormonu szyszynki  powoduje, że choroba tkwi w utajeniu. Jestem zdania, że uzupełnianie poziomu melatoniny do normalnego fizjologicznego poziomu zdrowego człowieka zapobiegnie zachorowaniu na stwardnienie rozsiane lub przynajmniej opóźni początek choroby o wiele lat. Problemem jest to, że poziom melatoniny podlega silnym dobowym i sezonowym wahaniom i jej poziom jest wyjątkowo trudno mierzalny. Jest to możliwe w zasadzie wyłącznie w warunkach szpitalnych (konieczne jest pobieranie krwi po ciemku w odstępie co 1 h przez całą noc). Można więc uznać, że jest to zadanie niewykonalne. Należy więc stosować małe dawki (2,5-5mg), ponieważ hormon ten nie ma żadnych znanych poważnych skutków ubocznych.
Warto zadać pytanie, czy jeśli już ktoś zachorował na stwardnienie rozsiane powinien przyjmować melatoninę? Odpowiedź brzmi: tym bardziej powinien to robić! Czas na dwa pośrednie, ale mocne dowody.
Grupa badaczy po analizie wielu badań różnych leków nad SM doszła do zaskakującego wniosku. O tym, czy lek odniósł w badaniach sukces w postaci wyjątkowo małej ilości nowych ognisk zapalnych w mózgach chorych osób, decydował w zasadzie tylko jeden czynnik. Pora roku obejmująca okres badania. Z reguły badania trwają około 6 miesięcy. Leki badane w okresie jesienno-zimowym okazały się dosyć skuteczne, a leki badane w okresie wiosenno-letnim całkowicie nieskuteczne. Idę o zakład, że obecnie koncerny badają swoje produkty wyłącznie jesienią i zimą. Łatwiej wpuścić je na rynek. Odpowiedź na tę zaskakującą prawidłowość może być tylko jedna - sezonowe wahania poziomu melatoniny (wysoki w okresie zimowym z powodu krótkich dni i małej ilości światła). 
Dowód drugi - największe nasilenie rzutów w okresie późnego lata. Wyjaśnieniem jest sezonowe minimu poziomu melatoniny spowodowane nakładaniem się stosunkowo długiego dnia i wysokiej aktywności typu out-door (ilość światła w pochmurny letni dzień jest kilkaset razy wyższa niż w jasnym pokoju).
Tutaj pora, żebym uderzył się w piersi i przeprosił Melatoninę za to, że dosyć długo podejrzewałem ją o powodowanie SM. Stworzyłem model SM, w którym głównym czynnikiem sprawczym jest melatonina. Model jest niezły, ale powinien nosić inną nazwę: Teoretyczny model reumatoidalnego zapalenia stawów. Tam nasza melatonina jest z pewnością czarnym charakterem.
Jakich wskazówek mogę udzielić poza wieczornym przyjmowaniem melatoniny 2,5-5 mg? Rano światłoterapia 30 minut w celu przerwania produkcji melatoniny i rozpoczęcia produkcji innego ważnego hormonu-neuroprzekaźnika serotoniny. Pamiętajcie, że macie słabe siatkówki oczu i sygnał świetlny przerwania produkcji przez szyszynkę może być zbyt słaby przy normalnym oświetleniu (zwłaszcza jesienią i zimą). Po drugie śpimy w całkowicie zaciemnionym pomieszczeniu, najlepiej z opaskami hotelowymi na oczach. Jest to istotne zwłaszcza latem. Generalnie - 12 godzin z silnym światłem, 12 h w ciemności. Na równiku SM nie występuje. Zróbcie sobie Afrykę we własnym domu.
Melatonina nie wyleczy Was z SM, ale zmniejszy liczbę nowych ognisk lepiej niż to, co proponuje farmacja za grube tysiące. SM pozostanie, ale to nie ogniska zapalne powodują, że ta choroba tak bardzo przeszkadza Wam w normalnym życiu (dziesiątki badań są na to dowodem).